Dużo różnych prac

W ostatnich dniach działo się wiele różnych rzeczy. Trudno byłoby poświęcać każdej z nich osobny wpis, więc wszystkie gromadzę tutaj.

Nowe Y00

Ponieważ pierwsza lokalizacja pasieczyska na dłuższą metę się nie sprawdziła z powodu zbytniej bliskości ludzkich siedzib, postanowiliśmy przemieścić pszczoły gdzie indziej. To miejsce nazwaliśmy Y00 Robert od imienia fundatora (literka "Y" jest tak rzadko w języku polskim używana, że pasuje jak ulał), a numer zerowy, bo to naprawdę było nasze zerowe pasieczysko - w założeniu mieliśmy na nim tylko wyładować pszczoły z samochodu, a potem jak najszybciej przenieść. Ale tak ładnie latały, że postanowiliśmy spróbować szczęścia na nim. Trzeba było jednak trzymać się pierwotnego planu. Wymagało to zorganizowania nowych miejsc.

Pierwsza izolacja matecznika

Przeprowadzka zajęła nam chyba półtora tygodnia. W tym czasie pszczoły nie czekały, tylko postępowały zgodnie ze swoją naturą. Jarek pewnego rana odwiedził stare Y00 i przypadkiem zgarnął jedną rójkę, która zawiązała się wśród spiętrzonych w wieżę palet. W ten sposób mogliśmy podziwiać później, jak intensywnie potrafi się rozwijać i pracować taka rodzina.

Miejsce na nową lokalizację Y00 Robert pojawiło się pod koniec maja.

Położone w brzozowym zagajniku, wśród nawłoci, w zasięgu miało też jakiś nieużytek z czerwoną koniczyną, trochę lasów i dawno nie uprawianych pól. Do najbliższych zabudowań odległość co najmniej sto metrów, nie powinny pszczoły ludziom przeszkadzać, o ile oni nie będą przeszkadzać im. Wiele sobie obiecujemy po tym nowym miejscu.

Przesiadka do Danderów

W tym czasie zdobyliśmy też jeszcze dwa nowe miejsca w lasach, w pobliżu ścisłych rezerwatów. Jesteśmy zainteresowani jak najlepszymi siedliskami dla naszych pszczół.

Odkłady mateczne

Na zdjęciu powyżej widać z lewej leżak Dadanta ze złapaną przez Jarka rójką, a z prawej grupka uli z odkładami ze starymi matkami. Odkład to podzielona rodzina pszczela. Ponieważ matka jest tylko jedna, tylko w jednej części może się ona znaleźć. Pozostałe odkłady muszą sobie nową matkę wyhodować, albo dostają od pszczelarza.

Tymczasem zaczęliśmy też inne prace, które stanowią nieodłączną część doli pszczelarskiej. W naprędce przekształconym w stolarnię garażu zaczęły powstawać dennice i daszki. Bo tego zawsze brakuje. Na przykład nam.

7 dennic i daszków

Wykonaliśmy je z desek, które od ponad pięciu lat sezonowały się na stercie po pracach remontowych wywołanych powodzią, jaka nawiedziła nasze sąsiedztwo w roku 2010. Wydawało się, że mamy spory zapas drewna, ale ubywało go w tempie kosmicznym. Za to sterta szpecąca kwietniki trochę się zmniejszyła. Myślę, że takie trochę poszarzałe drewno będzie się pszczołom podobać. W końcu w naturze zamieszkiwały w wypróchniałych dziuplach i innych dziurach. Świeżutkie, pachnące żywicą deski - to nie dla nich.

Autor: @Krzysztof Smirnow kategoria: